• Wpisów:27
  • Średnio co: 78 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 21:32
  • Licznik odwiedzin:23 999 / 2203 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A więc po długiej nieobecności zebrałam się do kupy i zaczęłam pisać z powrotem te opowiadanie.Dziękuję wam za ponad półtora tysiąca odwiedzin Po cichu piszę jeszcze jedno opowiadanko ale nie opublikuję go na razie,ponieważ mam dopiero 2 odcinki i nie wiem czy nie przejdzie mi na nie wena Ale trzymajcie kciuki.Miłego czytania

Przeciągnęłam się na łóżku w sypialni Bruna.Moje ciało przykrywała cienka satynowa pościel.Nie otwierając oczu wyciągnęłam rękę żeby przytulić mojego chłopaka,ale moja dłoń spadła na puste miejsce.W moim mózgu zapaliła się czerwona lampka.,,Gdzie jest Brunooo...?''.Podniosłam się na rękach i rozejrzałam po pokoju.Wszystkie okna były otwarte.Na ziemi leżały spodnie Bruno.Wytężyłam słuch.Z dołu było słychać jakąś chilloutową nutę.Wyczołgałam się z łóżka i ubrałam leżącą na ziemi koszulkę.Zeszłam po drewnianych schodach.Przekroczyłam próg salonu.Na kanapie leżał Bruno,w ustach miał słomkę zanurzoną w szklance z sokiem stojącej na ziemi.
-Bruno co ty tu robisz?-Zamruczałam
-Zdycham-Powiedział w poduszkę
-Ale byłeś na górze...
-Obudziłem się o 5:30 i nie chciałem cię budzić więc przylazłem tu a,że nie chce mi się wstawać to wymyśliłem to-Wskazał palcem na szklankę i długa słomkę.
-Mówiłam ci,że cię uwielbiam?
-Nie nie mówiłaś-Podniósł głowę i wypluł słomkę-Jak bym wiedział jak będziesz wyglądać siedziałbym tam nawet do jutra-Puścił mi oczko.
Byłam ubrana w koronkowe majtki i koszulkę znaleziona w sypialni.Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku.Usłyszałam za sobą trzask.Bruno podszedł do mnie od tyłu położył ręce na blacie i muskał ustami moją szuję,ucho,brodę i żuchwę.Odwróciłam się do niego przodem i objęłam go w pasie.Podniósł mnie i posadził na blacie.Oplotłam go nogami.Bruno ucałował moją brodę,potem dolną wargę a na sam końcu wpił się w moje usta z taką namiętnością jakby mnie nie widział cały rok.
-Szaleje za tobą...-Wymruczał całując moją szyję.
-O Bruno,nawet nie wiesz co ja do ciebie czuję
  • awatar Lotar King: Ale jego nieobecność wcale się nie skończyła przecież nie oddzieliłaś marzeń od rzeczywistości tak jak w ustach polityków
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć kochani Przepraszam was za moją długą nieobecność! Powracam z nową lepszą energią i pomysłami na opowiadanie! P A więc moi mili zapraszam was na mojego bloga już w piątek na nowy odcinek
 

 
Uwielbiam ten filmik a najbardziej moment od 3:12 i od 0:5 Pleas,pleas XD <3 Jest boski Przepraszam że mnie nie ma,ale zagubiłam pomysł na opowiadanie ale w piątek możliwe że pojawi się odcinek
 

 
Przepraszam,że nic nie dodawałam tak długo ale szkoła i wgl.Mam nadzieję,że wam się spodoba miłego czytania .Komentujcie.


Odsunął się ode mnie,spojrzał w moje oczy.Jego brązowe tęczówki pociemniały i nie iskrzyły już dziecinną figlarnością.Cienie pod oczami zdradzały nie przespaną noc.
-Przepraszam,że wszystko tak się potoczyło-Szepnął i wyszedł
Po moich policzkach w tym samym momencie spłynęły pojedyncze łzy.Wszystko źle zrozumiał.Wszystko popsuł.Pobiegłam za nim.Zobaczyłam tylko tłum ludzi tłoczących się po ulicach.Ani śladu Bruna.Wróciłam do studia,zabrałam torbę i poszłam pomyśleć.Niebo było piękne i nie zapowiadało deszczu.Gdy pierwsze krople spadły na moje włosy szłam przez ulice.Ludzie chowali się przed mżawką tylko ja szłam hardo.Na szczęście miałam kapelusz i twarz mi nie zmokła.Weszłam do mieszkania.Droga pod prysznic zajęła mi kilka minut.Gorąca woda rozluźniła moje zbolałe mięśnie.Przeczesałam włosy ręką.Wszystko wyszło nie tak jak powinno.Wyszłam z łazienki.Otworzyłam szafę w poszukiwaniu czegoś do ubrania.Zaszalałam.Krótkie spodenki i biały lekko prześwitujący top na jedno ramię odkrywający brzuch i platformy.Włosy w koczek i gotowe.Za oknem po deszczu nie pozostało śladu.Wyszłam i złapałam taxi.Pojechałam do Bruna.Weszłam na podwórko i ustałam przed drzwiami.Kliknęłam dzwonek.Usłyszałam powolne kroki.Drzwi się otworzyły a ja najzwyczajniej w świecie wpiłam się w jego usta.Zdziwiony objął mnie w pasie i odwzajemnił pocałunek.Poczułam,że się uśmiecha.
-Wszystko źle zrozumiałeś-Powiedziałam uśmiechnięta-Kocham cię
Jego oczy roześmiały się.Nareszcie iskrzyły tak jak dawniej.Jego uśmiech był moim szczęściem.
-No dalej przystojniaku idziemy na imprezę!-Wykrzyknęła Press z domu
-Siemka Dragonico!-Jej mina bezcenna
-Siemka!
Press zakładała właśnie but na lewą nogę.Bruno poszedł do siebie i przebrał się na bardziej imprezowo.Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do sklepu z alkoholem.Bruno zaczął wymyślać przy stoisku z mocniejszymi trunkami.Wybraliśmy się na plażę.Słońce już zachodziło.Ustalam na brzegu.Zimna woda obmywała moje stopy.Ktoś objął mnie w pasie i pocałował w szyję.
-Bruno...-Szepnęłam
-Hmmm?-Odpowiedział nie odrywając się od mojej szyi.
-Kocham cię-Szepnęłam-Zawsze kochałam
Obróciłam się i objęłam go w pasie.Pocałowałam go w usta.Najpierw niepewnie,potem coraz bardziej odważnie.Mój język musnął jego wargi.Bruno popchnął mnie w stronę piasku.Przewrócił się chichocząc.Spadłam na niego roześmiana.Usiadłam mu na brzuchu okrakiem i wpatrywałam się w niego.Zamknął oczy i położył ręce pod głowę.
-Hej! Wy tam -Zawołał Phil-Czy ja czegoś nie wiem ?!
-Czegoś na pewno-Zaśmiał się Bruno
Pochyliłam się i oparłam łokciami na jego torsie.
-Phil rozpalacie ognisko?!-Zapytał Bru
-Tak,a co ?
-Nic nic tak sie pytam
Bruno wstał podnosząc mnie jednocześnie i ruszył w stronę przyjaciół.Zapowiada się wspaniały wieczór.
 

 
Nareszcie to skończyłam!ME GUSTA!Mam nadzieję,że wam się spodoba komentujcie!Miłego czytania!
Bruno#12
....zaprosić cię do siebie na premierę mojego klipu,,Just the way you are''
Powiedziałam o tym All i zasnęłam z nią przed telewizorem.
Wstałam o 12 i zaczęłam się ubierać.Alice nadal spała.Jej czerwona czuprynka była rozwichrzona.Otworzyła jedno oko i rozejrzała się bacznie,następnie drugie i ponowiła czynność.Przeciągnęła się jak kotka i usiadła na kanapie.
-Dzień dobry!-Uśmiechnięta się!-Jak się spało?!
-Świetnie!
Jej dobry humor był zaraźliwy.Była pozytywnie zakręcona odkąd ją znam.Dziewczyna pochyliła się i zaczęłam sięgając po telefon lezący na podłodze.Nagle na jej karku dostrzegłam napis.
-Co masz na szyi?
-Nowy tatuaż!-Odparła hardo-ładny?
Pokazała mi go w całości.,,Life is brutal'' Niby prawda.Pomyślałam i poszłam do siebie.Otworzyłam szafę,wypadło z niej milion rzeczy.Żadna nie pasowała do reszty.Boże załamałam ręce.Wpadłam w ubrania niczym ratownik pływacki i zaczęłam w nich grzebać.Wygrzebałam jeansy rurki i koszulkę szarą z granatowo-czerwonymi nadrukami.Spięłam włosy w kok i założyłam długie wiszące kolczyki.Gotowa.Wyszłam z pokoju.Alice biegała po domu w poszukiwaniu telefonu.
-Mogę się założyć,że zostawiłaś go w kapciu!
-O co?
-Hazardzistka!-Zaśmiałam się-O koktajl
-Okej!
Podeszła do kapcia i nim potrząsnęła.Spojrzała na mnie epickim wzrokiem.
-I co nie ma!
-W lewym!
-Oooo jest stawiam ci koktajl!
Wychodząc z domu założyłam dżinsową kurtkę i czarne Vansy.Biegłam w stronę autobusu przez rzęsisty deszcz.Wpadłam do niego w ostatnim momencie.Drzwi zatrzasnęły się za mną i wpadłam na jakiegoś gościa.Podniosłam wzrok.Loczki od razu poznałam.Objęłam go bez słowa i mocno przytuliłam.Odwzajemnił uścisk.Czarny materiał bluzy był mięciutki i przyjemny w dotyku.
-Cześć mała...-Szepnął mi do ucha
-Hej Bruno-Odszepnęłam-Mówiłam ci już jak cię uwielbiam?
-Nie więc musisz powtórzyć!
-Uwielbiam cię!
Wtuliłam się w niego.Czekało nas jeszcze 30 minut drogi.Zwolniło się jedno miejsce.Bruno usiadł a ja na jego kolanach.Oparłam głowę o jego ramię.
-Muszę ci coś powiedzieć!
-No to mów nie teraz! Nie ma warunków!
-Okej...-Zamyślił się
Dojechaliśmy do studia i Bruno zaczął narywać piosenkę.Po jakiejś godzinie wyszedł ze studia tylnymi drzwiami.Powlokłam się za nim.Coś mi tu nie pasowało.Rozejrzałam się.Bruno stał i wciągał,,coś''nosem.
-Zwariowałeś?!-Wrzasnęłam
-Uspokój się to moja sprawa!
-Zdziwisz się!
-Zajmij się swoim życiem!
-To nagle nie jesteś taki słodki!?
-Nie a co?!
-Nie no nie ma to jak umrzeć z przedawkowania nie?!
Weszłam do studia.Chłopaki siedzieli grzecznie na kanapie oglądając ciąg wydarzeń.Bruno wbiega zaraz za mną z krzykiem.
-Kurwa nic nie mogę zrobić bez twojego nadzoru!?
-Nie pojebie ja się o ciebie martwię!
-To przestań nie jestem dzieckiem!
-Ale jesteś pojebanym skurwysynem!
-A z jakiej to racji-Bruno złapał na framugę drzwi.
-Z popierdolonej!-Krzyknęłam i wyszłam.
Rzęsisty deszcz pomoczył mi włosy.W studiu zostawiłam torbę więc nie miałam portfela ani telefonu.Biegłam do domu.Gorzkie łzy rozpaczy spływały mi po policzkach.Jak on mógł?Wpadłam do mieszkania zatrzaskując za sobą drzwi.Osunęłam się po nich i zaczęłam jawnie ryczeć.
...Następny dzień...
Wpadam do studio po sms od Press.
pisała:
,,Zrób coś on demoluje dom!''
Bruno siedzi na wysokim stołku w budce nagraniowej.Wchodzę do niej i mówię;
-Wstań!
Wstał.Sprzedałam mu siarczystego policzka.Jego twarz przesunęła się w lewo.A na policzku został czerwony ślad mojej ręki.
-Ty debilu-Wyszeptałam po moich policzkach spływały łzy.
Schylił się i ujął moją twarz w dłonie
-Przepraszam za wszystko co zrobiłem i co zrobię teraz...-Szepnął
Jego twarz zbliżyła się do mojej.Jego oddech owiewał moja twarz.Pocałował mnie.Pierwszy raz,całkowicie świadomie.Jego delikatne usta rozchyliły się trochę.Przejechał językiem po mojej dolnej wardze i namiętnie wpił się w moje usta.Ustałam na palcach i objęłam jego szyję ciągnąc go tak żeby było mi wygodnie.Schylił się nie przerywając pocałunku.
-Zakochałem się...
 

 
Sorki,że krótki,ale dużo się dzieje i śpieszyłam się z nim.Miłego czytanie.Komentujcie;*
#11
Obudziłam się w środku nocy.Wstrząsały mną dreszcze.Poszłam do szafy i wyjęłam drugi koc było wyjątkowo zimno.Zasnęłam twardym snem.Obudziło mnie ostre światło wpadające przez okna.Sięgnęłam po telefon.Masz:2 wiadomości
Od:Bruno ,,Przepraszam,że uciekłem jak zasnęłaś,żebyś tylko widziała swoich sąsiadów.Widzimy się w studio? Od:Zayn ,, Nic ci nie jest?! Co tak z Bruno...? Odpisz bo oszaleje!!!
Odpisałam: Oh szkoda,że uciekłeś nawet nie wiesz jak fajnie budzić się w twoich ramionach ;P Przyjdę do studia A do Zayna: Nie nic mi nie jest.Skasowałam jakiemuś kolesiowi auto ^^
Wstałam na pełnym soulu poszłam się ubierać.Długa biała sukienka do kostek z granatowym znaczkiem 13,czerwona dżinsowa kurteczka z rękawami 3/4 ,czarne trampki i kapelusik Bruno.Zjadłam śniadanie.Wychodząc założyłam jeszcze ray bany i wzięłam karmelową torbę na długim pasku .Powolnym krokiem kierowałam się w stronę studia.Gorące powietrze utrudniało mi miarowy krok.Moja komórka odezwała się w torbie.Wyjęłam ja i zobaczyłam powiadomienie o nowej wiadomości.Press pisała:Nie wiesz gdzie Bruno ma leki?!
Moja odpowiedź:Co po co ci leki?! Są w górnej półce w kuchni.
Włączyłam ipoda od studia dzieliło mnie jeszcze dobre trzydzieści minut spacerkiem.W słuchawkach usłyszałam piosenkę,która pomogła mi się uśmiechnąć.Lady pank ,,Tańcz głupia tańcz''.Moje ulubione polskie piosenki zajmowały trochę mniej miejsca na odtwarzaczu,ale były.Złote słońce oświetlało budynki.Ludzie w pośpiechu biegli do pracy.Ja sama kiedyś prawie dałam się zwariować i też tak biegałam.Nie nigdy więcej.Zaszłam do sklepu i kupiłam kolorowy magazyn.Na wszystkich stronach były tylko głupie plotki,ale cóż jestem tylko kobietą!Ustałam pod drzwiami studio.Bałam się spotkania z Brunem.Głęboki wdech i śmiało otworzyłam drzwi.Gdy przekroczyłam próg drzwi Bruno wybiegł z budki nagraniowej i rzucił się w moją stronę.Przytulił mnie mocno i pocałował w policzek.Odwzajemniłam uścisk.Wszyscy gratulowali mi zdezelowania auta tamtemu kolesiowi.W pewnym momencie zapytałam:
-Chłopaki mogę też sobie tam pośpiewać?!-Wskazałam na budkę nagraniową
-Jasne wchodź i daj czadu!-Wykrzyknął Phil
W budce było ciasno,ale fajnie tak nastrojowo.Zaczęłam nucić piosenkę,której słuchałam.Podeszłam do ściny i zdjęłam z niej gitarę elektryczną.Pierwsze akordy singla wprawiły chłopaków w osłupienie.Zagrałam im piosenkę Zayna.
Skończyłam i z uśmiechem spojrzałam na twarze osłupiałych chłopaków.
-Łał co to było skąd to znasz?!-Krzyknął Bruno-To było genialne
-Piosenka z młodych lat-Zachichotałam-Jeszcze z Polski!
-OMG niezła tam u was muzyka!-Krzyknął Phil
-Się wie!-Mój śmiech był w tym momencie zaraźliwy-Chodź tu do mnie Bruno zaśpiewamy coś razem!
Bruno złapał drugą gitarę.Jedno spojrzenie i było pewne.,,They Don't Care About Us ''
-Bruno no dejar de cantar-Powiedziałam na sam początek podobnie jak w teledysku.Moje korzenie na Kubie jednak się na coś przydały.Mama Polka a tata Kubańczyk to było pewne,że nauczą mnie dwóch języków.Skin head, dead head
Everybody gone bad
Situation, aggravation
Everybody allegation
In the suite, on the news
Everybody dog food
Bang bang, shot dead
Everybody's gone mad

All I wanna say is that
They don't really care about us
All I wanna say is that
They don't really care about us....
Rozniosło się po studiu.Skończyliśmy śpiewać pokładając się ze śmiechu.Phil i Kenji tańczyli na stole.Usiadłam na kanapie a Bruno objął mnie ramieniem.Patrzył w okno.Pocałowałam go w policzek.Uśmiechnięty spojrzał na mnie.
-A to za co?
-Tak sobie...
Usłyszałam skrzypienie drzwi.Odwróciłam głowę w tą stronę i oniemiałam.W drzwiach stała moja najlepsza przyjaciółka.Alice.1.60,czerwone włosy,kolczyk w dolnej wardze,tatuaże na nadgarstkach .,,Love'' i ,,Live'' i duży kwiat lotosy na łopatce .To z nią poszłam robić sobie moją pierwszą dziarę.Normalnie mieszka ze mną,ale niedawno wyjechała na parę miesięcy do Londynu właśnie dziś miała wracać.Jej twarz była maksymalnie blada.
-Aaallliiiicccee Kochanie kiedy wróciłaś?!-Wykrzyknęłam
-Przed chwilą!-Zapiszczała
-I jak było?!
-Super!
Podszedł do nas Bruno i wyściskał Alice.
-Hej mały chochliku jak tam twój szatański umysł??
-Świetnie!-Odpowiedziała
-Wiesz co miałam wypadek!-Powiedziałam
-Co???-Jej wzrok mówił sam za siebie
-NO wracam wczoraj od Zayna,tak nawiasem mówiąc całkiem ładna była by z was para-Klepnęłam ja w ramię puszczając oczko
-NO do rzeczy!
-NO i wjechałam w jakiegoś dziada i już!
-O matko i córko!
Resztę dnia spędziłyśmy na śmiechu.Bruno odwiózł mnie i All do domu.W skrzynce na listy była mała koperta.Otworzyłam ją i uśmiechnęłam się do siebie.

Moja kochana Kattie mam przyjemność.....
 

 
Bardzo przepraszam was za Zayna,ale po prostu pasował mi wyglądem ;D Miłego czytania Marsocholicy kochani <3

Obudziłam się i z biegu zabrałam za uprzedzanie Press.Na kartce napisałam,,Wrócę niedługo.Kocham cię Kattie''Zapakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i wybiegłam z domu.Mój samochód stał na podjeździe.Srebrny jeep patriot lśnił w słońcu.Odpaliłam i skierowałam samochód na główną autostradę.Sierpniowe słońce grzało nie miłosiernie.Mimo otwartych okien samochodu i tak był dość ciepło.W radio usłyszałam ,,Noting on you''.Uśmiechnięta jechałam bardzo szybko.Po dwóch godzinach jazdy zjechałam do małego miasteczka i skierowałam się do odpowiedniego domu.Zaparkowałam przed dużym białym domem.Zadzwoniłam dzwonkiem i usłyszałam kroki.
-Hej-Powiedziałam nieśmiało
-Katerina to serio ty?!-Krzyknął Zayn.Przytulił mnie i obrócił się wokół własnej osi
-Tak to ja Kattie we własnej osobie!
-Tęskniłem za tobą!
-Ja też-Opowiedziałam-mogę wejść?!
-No jasne-W gościnnym geście otworzył przede mną drzwi
Weszłam do dużego domu.Wyglądał dokładnie tak jak go zapamiętałam.Białe meble,pomarańczowa kanapa ze skóry plazma i zielone żaluzje wszystko wyglądało tak znajomo.Usiadłam na kanapie i zamknęłam oczy.
-A więc co cię tu mała sprowadza?-Zapytał siadając na stoliku na przeciw mnie
-Muszę z kimś porozmawiać....-Powiedziałam-Ostatnio mi się nie układa.
-A więc to tak-Przeczesał ręką włosy-Nie wiem czy pomogę,ale się postaram!
-Jesteś moim przyjacielem musisz pomóc!
-Okej-Zaśmiał się i podniósł ręce do góry
-A więc chyba się zakochałam...
-Co!? W kim?!-Zaczął udawać moją mamę
Chichocząc dałam mu kuksańca w bok.
-W Bruno!
-Co!?Ten to ma szczęście -Zaśmiał się
-Nie śmiej się ze mnie!-Krzyknęłam-Jak ty nie wiedziałeś co się dzieje to ja ci pomagałam!
-NO okej okej-Uspokajał mnie-Powiedź mu co czujesz!
-A wy tylko o jednym powiedź co czujesz i powiedź co czujesz-Krzyknęłam-A co ja jetem?!
Spojrzałam na Zayna.Mój przyjaciel.Był wysoki 1,80,czarne włosy,ciemne oczy i śniada skóra.Był nawet dobrze zbudowany.Miał tyle samo co ja 23 lata
-A co ty taki ciachowaty ostatnio?!
-Nie ostatnio ja taki byłem od urodzenia!-Oburzył się
-Hahah właśnie zapomniałam!
Wstałam z kanapy i poszłam w stronę balkonu.Na ławce leżała czarna gitara akustyczna.
-Nie gadaj,że muzykujesz?!
-NO muzykuję a co?!
-A Nic zagraj coś!
Usiadł na ławce i poklepał miejsce obok siebie.Posłusznie przycupnęłam tam i słuchałam .Uderzał zgrabnymi ruchami w struny.Grana przez niego melodia była mi dobrze znana.Piosenka ze studniówki.Zamknęłam oczy i wróciłam w myślach do tego momentu.Był to zarazem najlepszy i najgorszy dzień mojego życia.Szybko odgoniłam ponure myśli .
-Zayn?
-Co?!
-Dlaczego to tak boli?
-Nie martw się przestanie!
-Dzięki mam nadzieję....
Słuchałam w milczeniu.Zaczęło się robić ciemno.Niebo powoli zmieniało,barwę na fioletowe.
-Powinnam wracać...
-Tak szybko nie dałaś mi się tobą nacieszyć!
-NO jutro muszę być super fresh!
-No nie.....
-Muszę
-Ahhh Dlaczego widzimy się tak rzadko?!
-Bo daleko mieszkamy,i nie ma warunków!
Wstaliśmy i zabierając moja torbę skierowaliśmy się w stronę samochodu.Wsiadłam do auta.Zayn oparł się o auto i wpatrywał we mnie.Dał mi całusa w czoło i pomachał odsuwając się od samochodu.Odpaliłam i ruszyłam w drogę powrotną.Radio było w tym momencie moim najlepszym przyjacielem.,,Beat it'' rozbrzmiewało w głośnikach.Sylwetki samochodów zlewały się w jedną całość.Zdałam sobie sprawę,że to nie z nimi się coś dzieje tylko to ja płacze słonymi łzami.Wytarłam oczy i straciłam panowanie nad autem.Usłyszałam głośny huk.Ból przeszył moje kruche ciało i zrobiło się całkiem ciemno a wszystkie myśli wyparowały.Otworzyłam oczy i zobaczyłam biały sufit szpitala.W mojej pamięci miałam tylko urywki zdarzeń.Krzyki jakiś ludzi.Czerwono niebieski światła i sanitariuszy z zakrwawionymi opatrunkami.Przechyliłam głowę i ujrzałam Bruno.Spał opierając ręce na moim łóżku.Do ręki miałam podłączoną kroplówkę.
Bruno otworzył oko i spojrzał na mnie.
-Hej-Szepnęłam
-Cześć!
-Co ja tu robię?!
-Miałaś wypadek,rozbiłaś głowę malutka ranka masz tylko plasterek i zdezelowałaś samochód tego kolesia co w ciebie wjechał-Uśmiechnął się
-A mój samochód
-Ani jednej rysy-Zachichotał
-Auć-syknęłam gdy poczułam ostry ból w skroniach
-Co się stało co cie boli?!
-Nic głowa po prostu aż pulsuje!
-Zadzwonić po lekarza?!
-Nie nie wszystko będzie dobrze.
Po godzinie wypisali mnie ze szpitala.Wsiadłam do samochodu Bruna.Nareszcie czułam się naprawdę bezpieczna.Nietykalna.W drodze powrotnej śmialiśmy się dużo.Weszliśmy do mojego domu.Bruno usiadł na kanapie.Usiadłam na jego kolanach wtuliłam w jego ramiona i wyszeptałam:
-Tylko mnie przytul....
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-Odszepnął w odpowiedzi i przytulił mnie.
Ciepło jego otaczających mnie ramion pozwalało mi się odprężyć.Zapach jego skóry,nie perfum tylko jego zapach dawał mi poczucie szczęścia.Uniosłam głowę i spojrzałam w czekoladowe oczy pełne troski.Kocham go!
 

 
Obudziłam się wtulona w Bruno.Moje prawa noga obejmowała jego nogę.Prawa ręka spoczywała na jego klatce piersiowej.Powoli zaczęłam się od niego odklejać.Zdjęłam jedną nogę i powolutku starałam się odsunąć.
-Spokojnie!Nie śpię od 30 minut!-Usłyszałam chichot Bruno
-O jejku nie wiedziałam,że nie śpisz!
Wstałam i skierowałam się do pokoju dla gości.Ustałam w progu,ale nie ujrzałam Press.
-Press gdzie jesteś?!-Krzyknęłam
-Tu!-Usłyszałam odpowiedź dochodzącą zza okna
Przełożyłam jedną nogę za parapet i wybiłam się.Zobaczyłam Press siedzącą z podkurczonymi kolanami.Miała czerwone oczy i policzki mokre od łez.
-Jak tam żyjesz?-Zapytałam
-Jasne-Zaśmiała się-Był dupkiem i teraz to wiem
Usiadłam obok i objęłam ją ramieniem.Słońce powoli unosiło się do góry.Niebo z czerwonego robiło się fioletowe,a następnie niebieskie.
-Okej ja idę się ogarnąć-Powiedziałam po chwili ciszy-Pożyczę sobie coś od ciebie okej?
-Bierz co chcesz...
Wzięłam szybki prysznic i usiadłam na taboreciku.Byłam ubrana w koszulkę z napisem ,,I <3 U Bruno'' (Prezent od Presley) ,krótkie spodenki i czarne conversy.Spojrzałam w lustro.Czekoladowe pukle włosów opadały na moje opalone ramiona.Turkusowe oczy ze złotymi plamkami otaczały wachlarze czarnych rzęs a malinowe usta o idealnym kształcie były teraz wygięte w uśmiech.Wyszłam z łazienki kierując się do salonu.Bruno leżał twarzą w poduszce.
-Wstawaj nie śpij!
-Dragon nie śpi on czuwa-Wybełkotał w poduszkę
-Wstawaj!
Podniósł się niechętnie.Chyba nie ma humoru.Z góry zeszłam Press i pojechaliśmy do studio.Gdy weszliśmy Phil słuchał czegoś na ipodzie.Kenji dostrajał gitarę a Phredley grał coś na klawiszach.
-Siemka!-Krzyknęłyśmy razem z Press od progu
-Witajcie!-Odkrzyknęli
-Hej-burknął Bruno
-Co mu jest?-Usłyszałam szept Phila tuż za sobą
-Nie mam pojęcia jest taki od rana....
Usadowiłam się na skórzanej kanapie i patrzyłam na Bruno.Stał w budce nagraniowej i nucił Grenade.Zaczął śpiewać pierwsze wersy.Spojrzał na mnie i głos uwiązł mu w gardle.
-Mogę chwilę przerwy?!
-Tak jasne!
-Dzięki
Wyszedł i zniknął za drzwiami balkonu.Zobaczyłam dym za oknem.Palił te świństwo.Po chwili wrócił i dokończył piosenkę.Na odchodne rzucił tylko cześć i wyszedł.
-Press dzisiaj zanocujesz u mnie?
-Dzięki wypłaczemy się razem-Odpowiedziała i wyszłyśmy zw studio
Do mojego mieszkania weszłyśmy o 16.Zrobiłam nam kakao i usiadłyśmy w salonie.
-Kochasz go prawda?-Zapytała nagle Presley
-Tak kocham i nie wiem co z tym robić-Wyszeptałam-Nie chcę niszczyć tego co mam....
-Ale jak nie spróbujesz to nie dowiesz się czy cię kocha!
-Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć-Moja odpowiedź tak ją zaskoczyła,że włączyła jakiś film i o nic więcej nie pytała
Lampka lekko oświetlała pokój.Ja siedziałam na kanapie i bawiłam się kosmykiem włosów.Była w całkowitej pustce nie wiedziałam co robić.Nagle usłyszałam piknięcie telefonu.Masz jedną wiadomość od:Bruno
,,Przepraszam za wszystko! Mam pytanko będziesz jutro w studio?''
Moja odpowiedź krótka i zwięzła:
,,Nic się nie stało;D Nie nie będzie mnie nawet już w mieście''
 

 

Będzie odcinek ;D Najprawdopodobniej dzisiaj wieczorem Za bardzo was rozpieszczam
 

 
Mam wenę więc macie!miłego czytania ;D
Bruno#8
Spojrzałam na niego uśmiechnięta.Jego oczy iskrzyły radośnie.Ciekawe co wykombinował.Podeszliśmy do kasy Bru kupił dwa bilety i ruszył po przekąski.Zobaczyłam ,że wraca i oniemiałam.
-Jezus Maria kto to wszystko zje?
Miał ogromne pudło popcornu,dużą torebkę jelly beans(Uwielbiam),dwie cole i nachos
-Jestem mały,ale dużo jem!-Uśmiechnął się ukazując dwa rzędy równych białych zębów.
Weszliśmy do sali i zajęliśmy miejsce na kanapach w ostatnim rzędzie.Zaczęło się.W sali było już kompletnie ciemno na ekranie pojawiły się napisy.Bruno ułożył rękę na zagłówku a ja oparłam o nią głowę.Wdychałam jego perfumy bo siedział bardzo blisko.Film był tak straszny,że w pewnym momencie zacisnęłam pięści na jego koszulce i schowałam twarz w jego torsie.Objął mnie ramieniem i cicho się zaśmiał.
-Hej spokojnie...
-O matko jaki ten film obrzydliwy-Powiedziałam nadal tuląc się do niego-Wszędzie latające flaki!
-Hahah...A jaki miał być?!
-Straszny!
-Już koniec zaraz wychodzimy-Szepnął-A ja mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę!
-Serio?-Aż uniosłam głowę żeby sprawdzić czy kłamie.
-NOooo...Spacerek!
Film się skończył i wyszliśmy z kina.Gwiazdy na niebie wyglądały jak rozsypane na czarnym obrusie diamenciki.Pyzaty księżyc był w pełni.Bru obejmował mnie ramieniem a ja jego tylko,że w tali.Powoli kierowaliśmy się do central parku.Dzięki obcasom byłam z Nim prawie równa wzrostem.Jego twarz pięknie oświetlały latarnie.Zadrżałam z zimna.Bru zdjął bluzę i mnie nią okrył.
-Dziękuję-Szepnęłam
Zaczął kapać lekki deszczyk.Bruno odchylił głowę do tyłu uśmiechnięty.Deszcz kapał na moją roześmianą twarz.Byłam szczęśliwa.Byłam z nim.Obróciłam się wokół własnej osi.Bruno zaczął śpiewać na cały głos,,The Way You Make Me Feel''Roześmiana spojrzałam w jego stronę.Stał nieruchomo z rękami w górze i opuszczoną głową.Śpiewał.

The way you make me feel
You really turn me on
You knock me off of my feet
now baby

Zaśpiewałam razem z nim.Podniósł głowę błysk w jego oku sprawił,że śpiewałam dalej.Zrzuciłam buty i rozłożyłam ręce.Deszcz rozpadał się na dobre ubranie przylegało do mnie idealnie jak druga skóra.Bruno skończył śpiewać i usiadł na ławce.Położyłam się na niej tak,że moja głowa spoczywała na jego kolanach.Pochylił głowę patrząc mi w oczy.Te czekoladowe tęczówki były jak narkotyk.Przeniosłam wzrok na jego usta i przygryzłam dolną wargę.Miał pociągające usta.Zawsze marzyłam o nich.O ich miękkości,dotyku.
-Co mi zrobisz jak cię pocałuję?-Zapytał
-Oddam ci-Uśmiechnął cię na moją odpowiedź
-Musimy wracać jutro pracujesz!-Szybko zmieniłam temat
-No i?Co w związku z tym?
-No i nie wyśpisz się i będziesz marudził!
-NO nie wiem?!
Wstałam i poszliśmy spacerkiem w stronę mojego domu.Bruno niósł moje buty w ręku.Szłam cała mokra i z wielkim uśmiechem na ustach.Boso na dodatek.Do mojego mieszkania doszliśmy po 30 minutach.Ustałam przy drzwiach opierając się o nie.
-Dobranoc-Szepnęłam
-Dobranoc...
Zbliżył się parę kroków i oparł jedną rękę o drzwi.Jego twarz była coraz bliżej.Dzieliło nas tylko parę milimetrów.Nagle zadzwonił telefon Bruno.Zaklął bardzo kreatywnie zresztą i odebrał.
-Co?-warknął w słuchawkę
-?
-Jak to?Kiedy?
-?
Patrzyłam na jego twarzy było zdziwienie.Odsunął się i usiadł na schodkach.Usiadłam obok i oparłam głowę o jego ramię.
-Ale gdzie teraz jesteś?Okej potem przyjadę!Nie martw się!
-?
-No nie rycz!Wszystko się ułoży!
-?
-No papa
-?
Rozłączył się.I spojrzał na mnie.Oparł ręce na kolanach i schował w nich twarz.
-Co jest?-Szepnęłam
-Press rozstała się z Jamesem-Powiedział unosząc głowę-Nie ma gdzie mieszkać więc jest teraz u mnie
-A przecież tak się dogadywali o co poszło?
-Zdradzał ją z sekretarką-Zazgrzytał zębami-Ja już się nim zajmę!
-Wejdź zamówię ci taxi a samochód z pod kina odbierzesz jutro-Zaproponowałam
-Może być!
Weszliśmy do domu.Bruno zapalił kilka dużych świeczek i zdjął przemoczoną koszulkę zostając w samych Dżinsach.Zabrałam ją i poszłam na górę.Sama też rozebrałam się do majtek i resztę rzeczy wrzuciłam do prania.Podeszłam do szafy wyjęłam z niej koszulkę Bru.Odłożyłam ją dla niego i zaczęłam szukać ubrań.Rozciągnięte dresy i bokserka wystarczą.Związałam wilgotne włosy w kitkę. Zeszłam na dół.Rzuciłam koszulkę Bruno kierując się do kuchni miałam zamiar robić herbatę.Bruno pojawił się po sekundzie i usiadł na blacie machając nogami.
-To jak co robimy?
-Posiedzisz ze mną wypijesz herbatę i pojedziemy do ciebie-Odpowiedziałam-Press czeka!
Spojrzałam na zegarek nie było późno 21:14.Wypiliśmy herbatę i zamówiliśmy taxi.Założyłam bejsbolówkę i czarne trampki.Bruno też bo ta należąca do niego już wyschła.Na miejscu byliśmy po 22.Weszłam do domu i zobaczyłam śpiącą Press.Leżała zwinięta w kłębek na kanapie z rozmazaną maskarą i potarganymi włosami.Bruno spojrzał w jej stronę i potem na mnie.Podniósł ją i zaniósł na górę.Poszłam za nim i po cichu ustałam w drzwiach.Położył ją na łóżku i przykrył kocem.Uśmiechnęłam się.Był wspaniałym bratem.Wyszedł z sypialni łapiąc mnie w talię i ciągnąc za sobą.Zeszliśmy na dół.Poszłam na górę i umyłam zęby.Zeszłam na dół i położyłam się na kanapie.
-No nie wygłupiaj się!-Powiedział Bruno
-Co?
-No nie będziesz spać na kanapie!
-A gdzie?
-Na górze u mnie-Puścił mi oczko
-Hmn serio?-Zachichotałam
-No a ja prześpię się na kanapie!
-Nie!Jutro pracujesz!-Powiedziałam-Nie raz już spaliśmy w tym samym łóżku!
-Ale to po pijaku!
-No i ?
-Jak chcesz!
Poszliśmy spać.Położyłam się w łóżku i okryłam kołdrą,którą dał mi Bruno.Słyszałam jego miarowy oddech.Czułam jego zapach.Zasnęłam.
  • awatar brunyx: @gumiak;D: A co?! On też nie grzeszy wzrostem! I jest tak samo śliczny ;D A oprócz tego tez gra na pianinie ;D
  • awatar it will rain ♥: Ale to słodkie. Strasznie podoba mi się twoje opowiadanie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A więc mam do was pytanie dlaczego przestałyście dodawać komentarze do mojego opowiadania? Miłego czytania.Wesołych i Marsocholistycznych świąt!
Bruno#7
Przetarłam zaspane oczy i wywlekłam się z łóżka.Rzuciłam okiem na Bruna leżącego na na materacu.Przytulał się do kołdry.Jego czarne loczki wywijały się niesfornie we wszystkie strony.Uśmiechnięta podreptałam do kuchni zakładając po drodze bluzę,którą Bruno wczoraj mi pożyczył.Zaparzyłam sobie herbatę i zwinęłam z salonu koc na kanapie słodko spał Spong.Zauważyłam,że na stole leżała żółta karteczka.

Dzięki za super zabawę.Presley chyba zostanie dłużej bo nie chciałam jej budzić.Snong nakarmiony i wyprowadzony przez Phila.Chłopaków zabrałam i odstawiłam do domu.Miłego kaca.
Urbana
Wzięłam jeszcze mojego czarnego ipoda oraz żółte słuchawki Bruno i poszłam do ogrodu.Położyłam się na leżaku w pozycji embrionalnej i okryłam kocem po same uszy.Po wczorajszej pogodzie nie pozostał ślad.Niebo było mlecznobiałe jak postawiona do góry dnem miska.Wiał lekki wietrzyk i było dość chłodno.Dziś będzie nudne zwyczajne.Bruno znów będzie moim przyjacielem.Nie będzie mnie przytulał,całował.odpowiadał na niezadane pytania.Upiłam kolejny łyk gorącego płynu.Dlaczego każdy dzień się kiedyś kończy.Po minionej pewności siebie nie pozostał nawet ślad.
....Her laugh, her laugh
She hates but I think its so sexy
She’s so beautiful
And I tell her every day
.... Usłyszałam w słuchawkach i uśmiechnęłam się do siebie.Tak jego uśmiech też jest sexy.W słuchawkach rozbrzmiało ,,Never say you cant't''.Łzy popłynęły po moich policzkach.Bruno tak kochał dziadka.Jego mama opowiadała mi jak nie mógł się pozbierać po jego stracie.Biedny był tak mały,że nie wiedział co się dzieje.Otarłam łzy wierzchem dłoni i poprawiłam koc.Spojrzałam na zegarek na lewym nadgarstku.7:13.Boże jest tak wcześnie.Przez następne dziesięć minut słuchałam muzyki myśląc kompletnie o niczym.Przypomniało mi się nasze pierwsze spotkanie.Trzy lata temu.To był koniec listopada siedziałam na ławce czekając na pociąg.Miałam na sobie czarny sweter,skórzaną kurtkę i moje ukochane czerwone nike a na szyi ciężki wisior przedstawiający znak zapytania.Słuchałam muzyki na tym samym ipodzie co teraz.Spojrzał na mnie uśmiechnął się i zapytała:
-Jak ci na imię piękna?
-Najpierw ty przystojniaku-I puściłam do niego oczko
-Bruno
Napisałam mu wtedy na ręku długopisem:Katt <3 i pobiegłam na pociąg.
Po raz drugi spotkaliśmy się w grudniu.
Szłam przez śnieg,który sięgał mi po kolana gdy zobaczyłam pochylona postać.Podniósł głowę i od razu rozpoznałam te czekoladowe tęczówki.Odprowadził mnie do domu i oddał swój szalik bo zaczął padać śnieg.Bruno poprosił mnie wtedy o numer i od tamtego czasu widzieliśmy się absolutnie zawsze.Wstałam i odniosłam koc do salonu.Miałam na sobie tylko koszulkę,koronkowe majtki i bluzę Bruna przez co całe moje nogi i kawałek pośladków nie było niczym okryte.Poszłam do kuchni i nalałam pieskowi wody.Nawet nie zareagował tylko dalej spał.Usłyszałam kroki i zobaczyłam Presley u szczytu schodów.Miała potargane włosy i wygniecioną koszulkę.Jej strój był prawie taki sam jak mój tylko bluzy brakowało.Z chodząc ze schodów wkładała na siebie dresowe spodnie.
-Hej piękna!-Zawołałam
-Shhh...Głowa mi pęka!-Odpowiedziała szeptem
-Zrobić ci kawę?
-Tak poproszę-Odpowiedziała
Zaparzyłam wodę i nasypałam proszku do kubka.Zalałam go wrzątkiem.Press siedziała po turecku na fotelu.
-Proszę
-Dzięki-Powąchała kawę i upiła duży łyk-Mmmmm....Pycha!
Usiadłam w drugim fotelu w takiej samej pozie i patrzyłam na nią wyczekująco.
-No i co jestem genialna prawda?
-Oczywiście
-No opowiadaj jak było!-Powiedziała podskakując na fotelu
-Nieziemsko!-Rozmarzyłam się-Miał takie delikatne usta
-Nie uważasz,że to dziwne?
-Co?
-Że rozmawiam z tobą o całowaniu się z moim bratem?
-Tak trochę tak-Zachichotałam
Na najwyższym stopniu schodów pojawił się Bruno w bokserkach w małpki.
-Cześć sexy Dragonie!-Powiedziałam
-Witaj przystojniaku!-Zawołała Presley
-Hej lady's!-Odpowiedział
Bruno dał mi całusa w czoło zabierając równocześnie Press kawę.Wypił ją duszkiem.
-Ej no! To było moje!-Zawołała Press
-A ja piłem Jacka Danielsa z gwinta!-Powiedział rozkładając ramiona w geście bezsilności-Mam prawo mieć kaca roku prawda?
Zachichotałam i poszłam na piętro.Wzięłam prysznic a po chwili zeszłam na dół.
-To co jest na śniadanie?-Zawołałam schodząc ze schodów.
-A co byś chciała księżniczko?
-Tosty z serem-Powiedziałam wchodząc do kuchni-Pomidorki też by się przydały!
-Okej poczekaj chwilę-Powiedział i zaczął wyjmować z lodówki produkty spożywcze-Mogą być z salami,grzybami i serem?
-Ymn...Pycha!
Bru położył na stole talerz ze śniadaniem w momencie gdy do kuchni weszła Presley.Wycierała włosy ręcznikiem.Usiadłam do stołu naprzeciw Bruna i zabrałam się za jedzenie.Kawa na stole parowała i pachniała pięknie.Bruno spojrzał mi w oczy znad kubka.Patrzyłam w jego tęczówki zauważyła,że mają odcień zbliżony do kawy.Jednak były bardziej czekoladowe.Zakochać się można od jednego spojrzenia.A ja co? Ja już tonę w jego oczach.Opuściłam wzrok i upiłam łyk kawy.Press posłała mi błagalne spojrzenie.
-No to ja się będę powoli zbierać-Powiedziała i wstawiła swój talerz i kubek do zmywarki.
Poszła na górę.Stuknęła w poręcz trzy razy.Dalej pamiętała cały szyfr ,który wymyśliłyśmy lata temu.
-Jakie masz plany na dziś?-Zapytałam od niechcenia
-Jadę nagrywać wokal do Grenade potem po zakupy i na koniec zabieram cię do kina na horror!
-Super na,którą mam być gotowa?
-Przyjadę po ciebie o 18!
-A na co idziemy?
-Grają Piłę a ty lubisz horrory więc...
-Jasne będzie świetnie!
-Kattie gotowa jesteś wracamy razem!-Wrzask Press roznosił się po domu.
-Już idę!
Pocałowałam Bruno w policzek stając na palcach i wybiegłam z domu w stronę taxi.Do domu weszłam jakoś około 12:50.Poszłam do kuchni i włączyłam radio.Zaczął padać deszcz.Chwyciłam za gitarę i zaczęłam grać pierwsze akordy Don't u say i can't.Odłożyłam gitarę.Jest 16:30 wzięłam się za szykowanie.Wzięłam prysznic i zaczęłam się malować.Czarna kredka do oczu,maskara,sztuczne rzęsy i koralowa szminka starczyły.Włosy rozpuściłam.Ubrałam się w czarną koszulkę,jeansy,szmaragdowe dwu-na-sto centymetrowe platformy i pierścionek.Byłam gotowa punktualnie na 18.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Otworzyłam je i zobaczyłam Bruno nonszalancko opierał się o futrynę drzwi.
-Hej!Wyglądasz bosko!
-Dzięki też jesteś niczego sobie!
Ubrany był w białą koszulkę,bejsbolówkę,jeansy i czarne Vansy.Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do kina.Weszliśmy do budynku Bruno obejmował mnie ramieniem trzymał jeden palec w szlufce moich spodni a ja w jego tylnej kieszeni.Pochylił się nade mną i szepnął:
-Obiecuję ci wspaniały wieczór...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Włączcie szybko radio Zet leci ,,it will rain'' >
 

 
Bruno#6
Na ziemi leżał malutki owczarek niemiecki.Słodko ziewnął.Rdzawo-złota sierść błyszczała w słońcu.
-Oooo...Jaki słodziak!-Pisnęłam
-Dzięki-Powiedział Bruno-Często to słyszę....
-Skąd go wziąłeś?
-Kolega przyniósł go rano i zapytał czy mogę się nim zaopiekować przez jakiś czas-Wzruszył ramionami-Nazywa się Spong
Umyłam ręce i zaczęłam kroić warzywa.Zacięłam się i zobaczyłam ciemna strużkę krwi płynącą po mojej dłoni w stronę nadgarstka.
-Auć-Syknęłam przez zęby
Bruno momentalnie zjawił się u mojego boku z czystą ściereczka.Owinął mi nią rękę.
-Chodź idziemy po plaster-Uśmiechnął się słodko po czym w zamyśleniu dodał-A jak będziesz grzeczna to nawet dostaniesz taki z atomówką!
-Masz plastry z atomówką?!
-Jestem wujkiem mam prawie wszystko!-Zachichotał i pociągnął mnie w stronę łazienki
Wpadliśmy do dużego białego pomieszczenia z ogromnym oknem.obok okna wisiała długa złota zasłona.Zamknęliśmy drzwi za sobą.Bruno podniósł mnie i usadził na blacie pomiędzy dwoma umywalkami.Podszedł do mnie schylił się i zaczął szperać w szufladach.Otwierał każdą po kolei sprawdzając jej zawartość.
-Mam-Powiedział odniósł w górę buteleczkę wody utlenione i plastry z atomówek-I jak?!Nie wierzyłaś,że je znajdę co!
-Wierzyłam-Wyszczerzyłam się jak głupia-No dawaj ten plaster bo się wykrwawię!
Odwinął powoli zaczerwieniony ręcznik ukazując moją rozciętą dość głęboko rękę.Przemył ją namoczonym wacikiem i Ucałował.Zaśmiałam się.Był super słodki gdy tak robił.Nakleił obiecany
plaster.I spojrzał się na mnie.Popatrzyłam na okno a potem na stojącą pod nim wannę.
-Twoi sąsiedzi mają niezłe widoki-Stwierdziłam-Może się tu przeprowadzę
-Ja bardzo chętnie-Zachichotał-Szczególnie jeśli też będziesz miała na przeciwko łazienkę!
-No to jesteśmy umówieni-Potwierdziłam-Chodź na dół bo sobie jeszcze coś pomyślą!
-A co sobie mogą pomyśleć?!-Zapytał unosząc jedną brew i uśmiechając się zalotnie-Okej chodź
Zdjął mnie z blatu i wytarł kropelki krwi po czym namoczył ręcznik i wrzucił do prania.Patrzyłam na niego jak biega po łazience.Jak skończył podszedł do mnie i powiedział:
-To jak idziemy?
Jak pojawiliśmy się u szczytu schodów Presley spojrzała w naszą stronę puściła do mnie oczko i zagryzła dolną wargę(Pytała:Czy coś zaszło).W odpowiedzi pokręciła przecząco głową.Ułożyła usta w podkówkę (Odpowiedziała: Przykro mi)Uśmiechnęłam się i podeszłam dokończyć sałatkę.Bru pojawił się nagle tuż za mną oparł ręce obok moich i powiedział mi do uch:
-Tylko nic sobie nie zrób-Zachichotał i zniknął
Stałam jak wryta Urban i Presley popatrzyły na mnie głupawo się uśmiechając.Wyjrzałam przez okno.Phre i Dre mocowali się z grillem.Bruno Phil i Eric Rozkładali stół i przynosili krzesła.Patrzyłam na nich rozbawiona bo co chwila albo wiatr zawiał i grill zgasł albo Bru się potknął i stół się złożył.Jak zobaczył,że się im przyglądam wysłał mi buziaka i wrócił do pomagania chłopakom.
Wrzuciłam do miski z sałatką tuńczyka.Podeszłam do Press,która mnie wołała.
-Co ci powiedział?!-Szepnęła mi do ucha.
-Że mam uważać!
-Przybij piątkę!
-Dlaczego?
-Później ci powiem!
-Jak to?-Szarpnęłam ją w stronę salonu.
-Nie mogę ci powiedzieć bo nie jestem pewna a teraz chodź idziemy jeść!
Zebraliśmy się i wyszłyśmy na dwór usiadłam bokiem na dwu osobowym leżaku tak,że nie miałam oparcia dla pleców.Bruno położył się za mną i uśmiechnął.Jak się kładzie to ja też położyłam głowę na jego brzuchu i oglądałam chmury.
###################################################resley:############
Katie usiadła na podwójnym leżaku a zaraz obok niej pojawił się Bru.Jestem pewna wzięło go.Znam mojego brata.Usadowiłam się w zacienionym miejscu tak abym mogła ich obserwować.Peter nigdy się tak nie zachowywał chyba ,że się zakochał.I wszystko jasne.O mój Boże on jeszcze nie wie ,że ją kocha.Dobrze to znam najpierw ciche zauroczenie.Potem będzie się męczył udając tylko kolegę .Następna w kolejności jest faza wyparcia.A na koniec powie jej ,że ją kocha.Zaśmiałam się pod nosem.Aż tak dobrze go znam.Popatrzyłam na nich.Bru kręci kółeczka na jej brzuchu a ona chichocze.OJ OJ czeka nas trudny okres szczególnie faza wyparcia.Grr.. Będzie rozwalał przedmioty.Oj Biedni chłopcy będą musieli z nim pracować.Upiłam łyk soku ze szklanki ,która tu przytaszczyłam.Robi się ciemno.
##################################################:Kattie:#############
Zaczęło się robić ciemno a wraz z tym coraz zimniej.Zatrzęsłam się z zimna.Bruno objął mnie ramieniem i zapyta:
-Przynieść ci coś do ubrania?
-Nnie jjesst mmii zzzziimmnooo...!-Zaszczękałam zębami.
Wywrócił oczami wstał i poszedł w stronę domu.Odwróciłam się do niego plecami i usiadłam po turecku.Świerszcze cichutko grały.Słyszałam trzaskanie grilla.Poczułam czyjeś ciepłe ręce otulające mnie.Bru usiadł za mną okrakiem i przykrył granatową bejsbolówką.Oparł głowę na moich plecach i siedział cichutko.Nic więcej nie potrzebowałam.Boże on nie rozumie,że zaraz się odwrócę i przy wszystkich po prostu go pocałuję. Nie nie mogę.Bądź silna.
-Kattie,Bruno chodźcie jeść!!!
-Idę-Krzyknął Bru i podniósł się
-Nie idę!
Uśmiechnął się i mnie podniósł.Oplotłam go nogami i złapałam się jego szyi.Cały czas się śmiejąc podeszliśmy do dużego stołu.Usadził mnie w dużym wiklinowym fotelu wyściełanym poduszkami.Małe lampiony rozwieszone w całym ogrodzie paliły się dając migotliwe światło.Powoli zabrałam się za konsumpcję mojej sałatki.Nagle drzwi od domu się otworzyły a zza nich wyszedł Bruno z rękami za plecami i wrzasnął:
-Wujek Daniels przyjechał-Wyjął zza pleców cztery duże butelki Jacka Danielsa.
-Mam pomysł gramy w prawda lub wyzwanie!-Wypaliłam bez namysłu.
Na moje słowa Press zabłyszczały się oczy.Ma pomysł.Szatański plan.Usiedliśmy w czymś co można nazwać kółkiem.Ja siedziałam obok Bruno.Pierwszy kręci Eric.Wypadło na Phila.
-Zadanie!
-Wskocz do basenu w ubraniach pijąc jednocześnie Jacka Danielsa
Zadanie wykonał.Wszyscy rechotali głośno.Wypadło na Press.
-Prawda czy zadanie?
-Prawda
-Z kim całowałaś się na imprezie u Kattie?!
-Z Tym wysokim Davidem z dyskoteki!-Zachichotała
-Boże moja mała siostrzyczka-Zaśmiał się Bruno
Wypadło na mnie.Nie wiem jakim cudem Press ma jakiś dar,że wszystko idzie po jej myśli.
-Zadanie!
-Musisz wypić trzy kolejki tequili zagryzając ja cytryną,którą będzie trzymał w zębach Bruno!Oczywiści bez używania rąk!-Usłyszałam gwizdanie. Bruno uśmiechnął się pod nosem -Dawać sól i cytrynę
Pokroili cytrynę wysmarowali usta Bruno solą a przede mną postawili trzy wysokie kieliszki.Oboje uklękliśmy.
-Dawaj!Dawaj!-Przekrzykiwali się chłopcy Press i Urbana
Oblizałam usta Bruno w pocałunku i schyliłam się łapiąc zębami kieliszek i wylewając jego zawartość prosto do gardła.Bruno już trzymał w ustach cytrynę zabrałam mu ją i ugryzłam.Rozległy się gwizdy i głośne krzyki.Zadowolona z siebie zbliżyłam się do Niego i ucałowałam oddzielnie obie jego wargi tym samym likwidując obecność soli na jego idealnych ustach.Schyliłam się łyk i cytryna tym razem pocałowałam go zabierając cytrynę.Bru i ja cały czas się uśmiechając nie dawaliśmy za wygraną.Press podała mu miseczkę z solą umoczył w niej usta.Zbliżyłam się do niego ponownie i zlizałam sól z dolnej wargi,a górną ucałowałam.
-Dawaj mała jeszcze tylko jeden-Wrzeszczała Press
Schyliłam się łyk i opróżniłam trzeci kieliszek.Wzięłam delikatnie cytrynę z jego ust i w tym momencie się przewróciliśmy wylądowalam na nim a nasze usta złączyły się w pocałunku.Podniosłam się szybko i pomogłam mu usiąść.
-Wow Super nie wierzyłem,że ci się uda!-Krzyknął Phil-Joł Bruno szacunek!
-Się wie!-Zarechotali oboje i przybili żółwika-Super akcja powiedział do mnie i puścił oczko
-Ma się rozumieć!
Ja kręcę wpadło na Bruno.
-Prawda
-Z kim z nas wszystkich mógł byś się całować?!
-Zadanie poproszę!
-Nie ma tak!
-Okej zważając na to,że jest tu moja siostra żona mojego kumpla i sami faceci-Zbliżył się do mnie tak,ze nasze twarze dzieliło maksymalnie pięć centymetrów,poczułam lekki zapach alkoholu(wypił chyba najmniej.Od reszty zionęło jak z gorzelni)-To z tobą
Po tych słowach pocałował mnie otwierając lekko usta i przejeżdżając po mich wargach językiem.Odsunął się ode mnie i usiadł cały czas spoglądając na mnie.
Następny był Eric.Wrzucenie Pressley do basenu poszło mu nad wyraz łatwo.Bruno śmiał się tak głośno,że nawet ja nie wytrzymałam i zaczęłam wrzeszczeć.Po około dwóch godzinach ciągłej zabawy powlokłam się do domu.Press rozścieliła sobie łóżko w drugiej sypialni.W sypialni dla gości spał Phil i Urbana a Eric i Dree w salonie na kanapie.Mi w udziale przypadł pokój Bruno.Wymyłam zęby i położyłam się spać.Chwilę później poczułam ,że ktoś nachyla się nade mną.Perfumy go zdradziły.Bruno szepnął mi do ucha myśląc,że śpię
-Słodkich snów kochanie- I pocałował mnie w czoło.Położył się na leżącym na ziemi materacu i chyba zasną bo mamrotał pod nosem moje imię.
-Słodkich snów Bruno wyszeptałam i zasnęłam.
------------------------------------------------
Z góry mówię,że podobny numer z tequlią był już na czyimś blogu.Proszę o wszelkie komentarze.Ps.Przed świętami będzie jeszcze jeden bo mam wenę>
 

 
Wpadłam do wody rozpryskując ją wszędzie.Zaczęłam uciekać przed Bru.Zanurkował nabrałam powietrza i zrobiłam to samo.Płynął w stronę dna po jakąś muszelkę.Wynurzyłam się Bru zrobił to chwile później.Krople słonej wody spływały po jego skroniach.Nie mogłam oderwać wzroku od jego opalonego ciała.Śnieżno-białe zęby błyszczały w słońcu.Położyłam się na wodzie a Bruno znalazł się obok mnie w mgnieniu oka.
-Już nie pływasz?-Zapytał pochylając się nade mną-Twój Bruno cię prosi!
Jego maślane oczy mnie rozbrajały.
-Nie pływam!Woda jest zimna!-Wydęłam wargi-A ty chcesz mnie utopić!
-Twoje oskarżenia nie mają żadnej podstawy!-Zachichotał-To oszczerstwa!
-Nie ufam ci!
-A ja mam dla ciebie prezent-Spojrzał w bok udając smutnego-Tak się starałem...(Dla efektu pociągnął nosem kilka razy)
-No pokaż jak musisz!
Wyjął z pod wody swoją pięść.Powoli rozkładał palce.Moim oczom ukazała się piękna muszla.
-Śliczna-Westchnęłam-Dziękuję!
Przytuliłam go i wsadziłam nos we wgłębienie w jego szyi.Miał śliczne perfumy.Moje myśli krążyły niespokojnie wokół jego osoby. Odsunęłam się od Niego.
-Ale i tak nie pływam!
-No to chodź!
Poszliśmy powoli do małego baru na plaży.Zamówiłam dużą colę z lodem i cytryną.Bru wziął to samo.Chłodny napój dawał chwilę wytchnienia.Było bardzo gorąco.
-Dziękuję ci za piękny prezent!-Powiedziałam
-No tylko na to czekałem!
Zaśmiałam się.
-Co robicie w poniedziałek w studio?
-Chyba będziemy nagrywać wokal do Grenade...-Zamyślił się-Chyba!
-Mogę przyjść?-Zapytałam-Wezmę Presley
-Jasne-Odpowiedział bez namysłu-Wpadaj kiedy chcesz!
-Wracamy?-Zapytał jak wypiła swój napój-Siedzimy tu już pól godziny.
Powoli poszliśmy na swoje ręczniki. Leżałam na plecach.Okulary na mojej twarzy pozwalały mi się zdrzemnąć.Delikatne promienie słońca muskały moją skórę jak motyle.NAGLE (Nagle jest dużymi literami,bo to było super nagle) Coś zimnego ochlapało mnie calusieńką!
-Hej kochana! Nie przeszkadzam-Bruno śmiał się ze mnie-Chyba cie nie pomoczyłem?
-Won mi stąd Nemo!-Krzyknęłam-Leć ratować orki!
Bru zarechotał głośno i padł na rozgrzany piach lepiący się do jego mokrych pleców.Patrzyłam na malutkie krople wody spływające bez pośpiechu po jego brzuchu.Był dla mnie jak Marihuana.Wprowadzał w stan Nirwany.Uśmiechnięta lekko uniosłam głowę.Urbana kołysała małego Zaheda.Eric i Phil rzucali piłką co chwila upadając.Bru prawdopodobnie spał.Nasunął sobie kapelusz na oczy uwalił się pod moim parasolem i sobie bezkarnie śpi!A mnie obudził!E tam przymknęłam oczy i oparłam głowę o jego jeszcze zimny od wody tors.Zasnęłam.Delikatne łaskotanie mnie obudziło.Bru przesuwał palcem wskazującym po moim przedramieniu.Tkwiłam w pół śnie.Philip podszedł do nas i powiedział do Bruno:
-Chyba nie masz zamiaru jej budzić?!.
-Zgłupiałeś?!-Odpowiedział Bru-Prędzej ją sam zaniosę!
-To lepiej zanieś bo trzeba iść na jakiś obiad...
Bru wyślizgnął się spod mojej głowy.Chwilę później poczułam pod sobą czyjeś ręce i już byłam w powietrzu.A niech mnie niesie!Ponownie zasnęłam.Otworzyłam oczy.Leżałam na kolanach Bruno w jego samochodzie.Siedzieliśmy z tyłu.Prowadziła Presley.
-Gdzie jedziemy?-Zapytałam
-Do mnie na grilla!-Oświadczył mi uradowany Bru.
Wyprostowałam się i przywitałam z Press.Przez cały czas w drodze do domu Bru śmialiśmy się z jego żartów.Wysiedliśmy pod domem.
-Wchodzimy wataha!-Zaśmiał się Bruno i otworzył drzwi-Lecimy robić jedzenie!
Weszłam do kuchni i przeżyłam szok!
--------------------------------------------------
Heheh....! Zobaczymy czy się domyślicie!
Ps.Myślałam ,ze nie skończę tego!
  • awatar Alex..g: Świetny :*
  • awatar Gość: Organizuje konkursy w związku z tym ZAPRASZAM Ciebie i wszystkich na mój KONKURS SYLWESTROWY oraz drugi świąteczny Z NAGRODAMI. Szczegóły na mojej stronie http://ellechina.wordpress.com/ NAGRODY TO: przepowiednia dla Ciebie, coś z ciuchów i coś z kosmetyków oraz biżuteria. WSZYSTKO JEST NOWE Mnóstwo nowosci także będzie w tym miesiącu.Miło będzie jeśli zostawisz jakiś komentarz;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Okej tak namieszałam,że mam nadzieję ,że wam sie spodoba.Ze specjalną dedykacją dla Bruno <33 i Another Bruno Mars's Story Mam szczerą nadzieję,że ci się spodoba
#4
Obudziłam się.Boże to był tylko piękny sen.Jaka szkoda.Poczułam ostry ból głowy.Leżałam w pokoju gościnnym w domu Bruno.Na ekranie mojego telefonu była nowa wiadomość od Presley.
,,I jak wzięłaś się za niego?Powodzenia!''
Uśmiechnęłam się na same przypomnienie mojego snu.Opisałam jej go.
,,Nie uwierzysz!Śniło mi się,że zostałam u Bru i powiedział ,że mnie kocha.całowaliśmy się ;D Piękny sen''.
Wyczołgałam się z łóżka i poszłam na dół.Bru spał na dywanie z poduszką pod głową.
-Nie śpij bo cie okradną!-Zawołałam
-Smok nie śpi on czuwa-Powiedział zaspany Bru
-Jak się czujesz?-Zapytałam
-Umieram!
-Przyniosę ci coś-Zachichotałam
Poszłam do kuchni.Wspięłam się na palce i otworzyłam najwyższą półkę .Przeszukiwałam ręką półkę.Jest środek na ból głowy.Zaniosłam mu leki i szklankę wody.Bru siedział już na fotelu.Grzecznie połknął tabletkę i zapytał:
-Jak dostałem się na dywan?-Uśmiechnął się-Dlaczego nie spałem u siebie albo najlepiej u ciebie?
-Bo głupi jesteś i nie umiesz korzystać z okazji-Wzruszyłam ramionami i wydęłam wargi-Zbieraj się jedziemy najpierw do mnie potem do studia.
Poszedł do łazienki na parterze a ja do tej na piętrze.Przemyłam twarz wodą. .Co ja bym dałam ,żeby ten den był prawdą.Westchnęłam i poszłam pod prysznic.gorący strumień spływał po moich plecach.Skoro we śnie mogłam go pocałować to dlaczego by nie spróbować?
Wyszłam ubrana we wczorajsze ciuchy z łazienki.
-Jedziemy do mnie?!
-Jasne poczekaj na mnie szukam butów!
-Czarne trampki górna półka po lewej!
-Dzięki!
Wsiedliśmy do samochodu.Los Angeles.Słońce w zenicie.Zimne powietrze wpadające prze okna auta rozwiewało moje kasztanowe włosy.w radiu leciały hity lat 90-tych.Obok mnie mężczyzna moich marzeń.Żyć nie umierać!Zamknęłam oczy rozkoszując się chwilą.Zanim spostrzegłam byliśmy na miejscu.Bru otworzył mi drzwi jak na dżentelmena przystało.Otworzyłam drzwi i wpuściłam Bru do mieszkania.
Pobiegłam do garderoby i zaczęłam przesuwać wieszaki z ubraniami.
-Co robisz
Podskoczyłam ze strachu,jak w jakimś nisko budżetowym horrorze.
-O Boże jak mnie przestraszyłeś!
-Przepraszam myślałem ,że może odkryłaś tajemnicze drzwi i zniknęłaś!-Zachichotał
-Nie po prostu nie mam się w co ubrać
-Szczerze te ,,nic do ubrania''zajmuje cholernie dużo miejsca!
-To mi pomóż!
-Mam lepszy pomysł!Dzwonię do chuliganów i jedziemy na plażę-Wyjął telefon-Jest piękna pogoda,nie mamy i tak nic do roboty.Po co marnować piękny dzień?
-W sumie masz rację,ale to nie zmienia faktu ,że nie mam nic do ubrania-Powiedziałam
-Zaraz ci pomogę.
Bru obdzwonił wszystkich i wpadł do garderoby.
-OK mamy półtorej godziny i spotykamy się na plaży-wywijał biodrami-ale musimy jechać do mnie po kąpielówki
-Nie koniecznie!
Z dolnej szuflady wyjęłam czarne kąpielówki do kolan.
-Jak je zdobyłaś?
-Pamiętasz górę od bikini Presley z przed tygodnia?
-No niby tak-Pokiwał powoli głow
-NO kiedyś przyszedłeś do mnie po plaży i je zostawiłeś.
-A co ma do tego Presley?
-No bo ty też nie byłeś pierwszej świeżości-Zachichotałam
Odpowiedział uwielbianym przeze mnie śmiechem.
-Aha no dobra szukamy ubrań!
Przyklęknął przy najniższej półce.Szczerze to cholera wie skąd wie gdzie jest bielizna.Wyjął z niej niebieski bikini wiązane na szyi z żółtym motywem palm.Obejrzał najpierw stanik i spojrzał na mnie z uśmiechem potem figi,a ja czerwona jak burak przyglądam się temu.
-Ładne-Powiedział przeciągając samogłoski-Może być?
-Okej ale jeszcze ubrania!
Znalazł białe bawełniane szorty i koralową koszulkę z koronki na jedno ramię.Grzebał dalej słomiany kapelusz,czarne tenisówki i okulary ray bany wylądowały w jego rękach.Patrzyłam na niego w osłupieniu.Mężczyzna a tak zna się na ubraniach.
-Okej leć się przebrać-Powiedział uśmiechnięty
Pobiegłam po zimnych panelach do łazienki.Zrzuciłam stare ubrania i opłukałam się zimną wodą,byłam zlana potem.Włożyłam już strój i spodenki gdy usłyszałam z dołu krzyk.
-Katt!Gdzie masz coś do picia?!
-W lodówce!
-Aaaa...!!-krzyknął Bruno
Wybiegam z łazienki i zobaczyłam mokrego Bru.
-Co żeś zrobił wariacie?!
-Niechcący oblałem się wodą!Zimna!
-Hhahah ale z ciebie debil!
-Debil?!Czy ja dobrze słyszę powiedziałaś debil?-Zapytał z mina obrażonego-To choć przytul debila!
-Na pewno!
Podbiegł do mnie i przytulił.Boże po pierwsze,ale zimno!Po drugie ,ale przyjemnie!
-Aaaa-Pisnęłam-Zimno!Puść!
Puścił mnie.Poszłam się ubrać.Zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i wsiedliśmy do samochodu.Było tak gorąco ,że Bru otworzył wszystkie okna w samochodzie.
-Beautiful girls all over the world
I could be chasing but my time would be wasted
They got nothing on you baby
Nothing on you baby....-Śpiewał na całe gardło,ludzie w samochodach patrzyli na nas jak na debili.
-Nothing on you baby...!-Zawtórowałam mu.
Dojechaliśmy na plażę po 15 minutach.
-Siemka stary!-Krzyknął Phil rozkładając ręcznik-Cześć Katie!
Padłam na gorący piach rozkoszując się pogodą.Nagle poczułam nad kogoś sobą .Bru nachylał się nade mną.Leżałam między jego rękami.
-Idziesz ze mną pływać ,albo cię do tego zmuszę!
-Jak to zrobisz-Zapytałam najbardziej kokieteryjni jak tylko umiałam-Dawaj
-Sama tego chciałaś zaczął się nade mną nachylać i gdy był już o kilka centymetrów od moich ust powiedział-To jak idziesz?
Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.No bo jak mu odmówić.Podniósł mnie przerzucił przez ramię i pobiegł w stronę wody.
 

 
Mam do was pytanie!Mam dwie wersje odcinka.W jednej nie było pocałunku a w drugiej całowali się a życie toczy się dalej ,którą wybieracie?
 

 
Jej jest moje pierwsze 100 odwiedzin Z tej okazji wstawię coś wieczorem,ale nie powiem co
Dziękuje za komentarze po wczorajszym odcinku.Wiem trochę szybko,ale pokomplikuję tak trochę
 

 
Mam nadzieję ,że się wam spodoba dawajcie komentarze! Zaraz moje pierwsze 100 odwiedzin
#3
Poczułam ciepło na twarzy.Otworzyłam niepewnie jedno oko a potem drugie i zobaczyłam zdemolowany pokój Bruno.Wywlekłam się z łóżka i powolutku walcząc z grawitacją podreptałam do pokoju.Bruno leżał na białej kanapie z jedną nogą na stole a drugą na oparciu.Podeszłam i dałam mu buziaka w policzek.
-Katiiieeee....-Wymruczał i bardziej okrył się kocem.Spał.Kochany.Poszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki malinowe piwo i usiadłam przy stole. Przeglądając czasopismo leniwie sączyłam piwo.Przeglądałam je powoli bo na trzech stronach widziałam już artykuły o Bru,ale z niego narcyz.Usłyszałam głośny huk a potem wrzaski Bruno.
-Kurwa!Zachciało się opijania
Potem jeszcze kilka cichszych puknięć i Bruno pojawił się w kuchni.
-Dzień dobry słoneczko!-Powiedziałam do niego.
-Witak kochanie!-Odpowiedział na moja zaczepkę.
Poszłam do niego do pokoju i zaczęłam grzebać po szufladach.Skarpetki,ipod,pół litra i Bóg wie co jeszcze.
-Bruno!
-Co się dzieje?
-Gdzie znajdę coś do ubrania?!
-Zgaduję,że w szafie?!-Zachichotał
-Nie wydurniaj się!
Usłyszałam powolne kroki.Bru pojawił się w drzwiach i podszedł do szafy.Chwilę przeglądał ubrania i wyjął dla mnie coś granatowego.Koszulka,bardzo długa sięgała mi do połowy uda.Poszłam do łazienki.Zrzuciłam ubrania i weszłam pod prysznic odkręcając gorącą wodę.Szeroki strumień orzeźwił mnie.Przejechałam powoli ręką po włosach.Usiadłam w brodziku.Boże ja muszę coś z tym zrobić co jeśli on nic do mnie nie czuje.Co jeśli to tylko przyjaźń.Zakręciłam wodę.Usiadłam w rogu pomieszczenia okryta ręcznikiem.Poczułam na policzku kilka pojedynczych łez.Kocham go.Kocham jak wariatka i nic z tym nie robię.Pociągnęłam nosem i poprawiłam ręcznik.Zrobię coś a nawet nie coś.O wile więcej.Ubrałam się w koszulkę,przepasałam się w tali cienkim skórzanym paskiem wyjętym z spodenek.Wyszłam z łazienki i pobiegłam na parter.Bruno leżał z lodowym kompresem na czole.Usiadłam obok niego i włączyłam jedyny polski kanał jaki znałazłam .Cejrowski ,,Boso przez świat''.Bruno podniósł głowę i spojrzał na mnie wzrokiem,,WTF''.
-Co to?-Zapytał unosząc brwi
-W.Cejrowski mówi o Hawajach.
-Serio? A CO ?
-Że są super i mają extra powietrze!
Oglądałam telewizję gdy Bru powiedział:
-Głodny jestem. Zamówimy coś?
-Jasne poczekaj pójdę po ulotki-Odczepiłam od lodówki chyba z tuzin ulotek najróżniejszych barów w mieście.
-To jak kurczak?-Zapytałam
Bru oblizał usta i wybrał numer do baru.Zmówił szybko i włączył płytę Michaela Jacksona.Bruno wstał.
-Muszę ci coś powiedzieć-Powiedział z poważną miną.
-No mów-Odpowiedziała
-Kocham cię od pierwszego momentu w jakim cię zobaczyłem.CO do mnie czujesz?
Nie odpowiedziałam.Wspięłam się na palce i wpiłam się łapczywie w jego usta.
-Sam zgadnij-Szepnęłam.
-To mnie nie kochasz?-Zachichotał
-Głupi jesteś!
Pocałowałam do ponownie.Złapał mnie za uda i podniósł.Owinęłam go nogami w tali i całowałam łapczywie.Położył mnie na kanapie i unosząc się na rękach nie przestawał całować.Przesunęłam językiem po jego ustach.Moja prawa dłoń gładziła go po szyi a lewa na jego sercu.
-Kocham cię-Wyszeptałam nie przestając go całować.Przejechałam ręką pod koszulkę Bru gładząc go po torsie.Nagle zadzwonił dzwonek.
-Pójdzie sobie-Powiedział
-Idź bo będzie się dobijać-Powiedziałam nie zadowolona.
Bruno wstał i poszedł do drzwi.
-Katt!Przynieś mi proszę portfel-Krzyknął
Wstałam rozczochrana i zaniosłam mu portfel.Dostawca miał oczy ja pięć złoty jak mnie zobaczył.Bruno zamknął drzwi i torbę z jedzeniem na ziemi.Całował mnie po szyi,policzkach i żuchwie.Oparł się o okno a ja na nim.Zdyszana odkleiłam się od niego.
-Chodź bo jedzenie stygnie-Powiedziałam
-To nie chcesz mnie już całować tylko jeść?-Zapytał z oburzona miną.
-Chodź nie marudź bo padnę z głodu.Wygłupialiśmy się przy jedzeniu.Po obiedzie Bru włączył film.Wtulona w jego ciało zasnęłam. >
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
A więc dzisiaj w Faktach widziałam Bruno mówił jak się cieszy ,że był na grammy .Taki banan ,że mama zaczęła się ze mnie śmiać Ale wstyd Staram się napisać nowy odcinek,ale mi nie idzie:/ Postaram się go napisać jak najszybciej i dodać dzisiaj albo najpóźniej jutro...Parę moich ulubionych fot Bruno
 

 

Chce takiego
Odcinek się pisze...
 

 
O Matko myślałam,że nigdy go nie skończę.Non stop internet mi się wyłanczał.Dodawajcie komentarze.

#2
-Siema Stary nie uwierzysz!
-Siema w co nie uwierzę?-Zapytał Phil-
-Wydadzą Just the way you are!
-Trzeba to oblać-Zaśmiali się w tym samym momencie.
Do pokoju trzymając się pod boki weszła Urbana.
-Hej Katie!Siema Bruno! Co znowu będziecie opijać?
--Bruno będzie wielką gwiazdą!-Krzyknęłam i jeszcze raz go przytuliłam.
-Widzisz? Od początku mówiłam,że mu się uda.Gratulacje Hernandez!
-Dzięki!To jak kiedy opijamy mój wieki sukces?-Zapytał Bru
-Jak najszybciej!
Pogadaliśmy jeszcze chwilę z Philem i Urbaną a potem pojechaliśmy do mnie.Otworzyłam drzwi i wpuściłam Bruno do środka.Rozsiadł się na kanapie i patrzył jak biegam po domu w poszukiwaniu kolczyków,jednego buta9Drugi leżał w prysznicu)i paru innych rzeczy.Usiadłam obok Niego.
-Katie powiedz mi dlaczego ty nigdy po jakiejś imprezie nie możesz czegoś znaleźć?
-Bo impreza z wami jest fajna póki nieb przyleziecie tu.A po ostatniej nie udało mi się wszystkiego znaleźć taki mi tu burdel zrobiliście!
-Oj nie przesadzaj!
-Nie przesadzaj,nie przesadzaj na moim balkonie leżała góra od bikini Presley! A ten nie przesadzaj.Ok jeszcze musimy jechać do ciebie,zbieramy się.
Weszłam do pokoju wzięłam prysznic i otworzyłam szafę.Wyjęłam z niej dżinsowe szorty,białą koszulkę z tygrysem na jedno ramię i czarne koturny zapinane na kostce.Ubrałam się i sprawdziłam jak wyglądam w lustrze.Jeszcze raz spojrzałam na przedramię na którym był tatuaż ,,Don't give up''.Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze i wyszłam z pokoju.Bruno na mój widok zagwizdał.
-Pięknie!
-Dzięki-Uśmiechnęłam się.
Wyszliśmy z mieszkania.Bruno otworzył przede mną drzwi do auta.Bruno gwizdał coś pod nosem wsłuchałam się i usłyszałam niewyraźnie ,,Kati''
-Bruno...Nanan...-Zanuciłam
-To tak się bawimy?
Zaczęłam chichotać a Bruno śpiewał ,,Just the way you are''Zatrzymaliśmy się pod domem Bruno.Bruno przetrząsał kieszenie.
-Katt?
-Co?
-Chyba nie mam kluczy.Musiały zostać w domu jak biegłem do ciebie!
-Ale ty masz przecież drzwi automatycznie blokowane jak my się tam dostaniemy?
-Spokojnie.
Bruno pomógł mi przejść nad wysokim ogrodzeniem,po czym sam wskoczył za płot.
-A więc ,Wejdę na drzewo wskoczę przez okno na górze i otworzę ci drzwi.
-Ok.Jak chcesz!
Bruno zgrabnie wspinał się po gałęziach po czym zanurkował za żaluzją okna.
-Wszystko ok?!-Krzyknęłam
-....
Nie odpowiedział.Weszłam na pierwszą gałąź.Cholerne buty! Akurat dzisiaj zachciał mi się mieć ponad 1.80!Zrzuciłam buty i powoli wspięłam się po figowcu.Przerzuciłam jedną nogę przez framugę okna i złapałam ja lewą ręką.Przeskoczyłam szybko do pomieszczenia.
-Bruno!Gdzie jesteś?!
-Na dole!Szukam kluczy!
Zbiegłam ze schodów z prędkością światła.
-Jak się tu dostałaś?-Zapytał roześmiany.
-Przestraszyłam się i weszłam przez okno.
Bruno spojrzał no moje gołe stopy i uśmiechnął się.
-Okej na idę
pod prysznic-Powiedział Bruno.
-Tylko szybko zostało nam tylko 40 minut.
-Nie bój się!
Położyłam się na białej skórzanej kanapie.Usłyszałam chlupot wody.Drzwi się otworzyły ,a z łazienki wyszedł Bruno ubrany tylko w jeansy.Rozczesywał swoje loki z których nadal kapała woda.Wstałam i pobiegłam do jego pokoju.
-Co masz zamiar włożyć przystojniaku?!
-Wymyśl coś abym wyglądał bosko!
-No to możemy wychodzić!
-Hehhe...Nie ma tak dobrze!
Wyjęłam z jego szafy czarną koszulkę w paski,skórzaną kurtkę i zielone trampki.
-Proszę-powiedziałam i okrążyłam go jeszcze dwa razy.
Wyszliśmy z domu zachodząc do ogrodu po moje buty.
Pod naszym ulubionym klubem byliśmy o 20.Zajęliśmy jedną z największych loży.Eric zamówił tyle drinków,że starczyłoby dla każdego i to nawet po dwa.Wyciągnęłam rękę po kolorowy napój i wypiłam go jednym łykiem.
-Chodź tańczyć!Bruno zatańcz ze mną!
-Oczywiście kochanie!-Powiedział i zakołysał biodrami.
Wziął mnie na ręce obrócił się wokół własnej osi i postawił mnie na ziemi.Kołysał się ze mną w rytm muzyki.Patrzyłam w jego roześmiane oczy.Wróciliśmy do stołu i dalej lały się ogromne ilości alkoholu.Wyszłam na parking za budynkiem i zapaliłam papierosa.Moje myśli krążyły nie jasno .Bruno to imię kojarzyło mi się tylko z nim.Przy nim czuję się wyjątkowa.Zobaczyłam Presley wychodzącą z budynku.
-Press.Mogę cię o coś zapytać?
-Jasne.Do mnie zawsze tylko nie daję ci pewności,że jutro będę coś pamiętać-Zachichotała
-Chodzi Bruno.Przy nim czuję się inaczej.Tak jak bym była jedyną kobieta na świecie.Chyba się zakochałam.
-Kattie ja powiem ci tylko jedno po pierwsze jeżeli go kochasz to nie ma na co czekać bierz się za niego.A po drugie to mój poziom alkoholu we krwi niebezpiecznie spada i trzeba go wyrównać.
Wróciłyśmy do stolika.Bruno już bełkotał na ramieniu Erica a Phil chciał tańczyć na barze więc wypiliśmy trochę i zamówiliśmy taxi.Na parkingu zrzuciłam buty a Bruno je pozbierał i niósł w ręku.
-Bruno!
-Tak słucham księżniczko?
-Podoba ci się?
-Nie zmienię w tobie nic-Powiedział i zaczął nucić ''Just the way you are''
-Nie wierzę-Wykrzyczałam
-Uwierz!Czemu mi nie wierzysz kobieto?!-Wrzasnął
-Czemu mnie nie kochasz?!-Zapłakałam
-Kocham! Mocno kocham!-Powoli powiedział.
-Taxi przyjechała!Chodźcie gołąbeczki.
-Ja nie jadę!-Krzyknęłam
-Jedziesz-Powiedziała Urbana chyba tylko ona była trzeźwa.
-Z nim nie jadę! Bruno zrobił minę zbitego psa.
W rezultacie jechaliśmy osobnymi taxówkami,ale i tak pojechałam do jego domu.Bruno wszedł do mieszkania i usiadł na kanapie.Usiadłam mu na kolanach przodem do niego.Złapałam jego twarz w dłonie pocałowałam go.
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: -Wymyśl coś abym wyglądał bosko! -No to możemy wychodzić! -Hehhe...Nie ma tak dobrze! To mnie rozbawiło xDD och tak :D Ale wciąż widzę chaos i dużo błędów, musisz je poprawić ;p
  • awatar Bruno <33: Super :)
  • awatar lookatme: Fajny wpis<3 ZAPRASZAM!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
O matko wszystkich świętych jaki on jest słodki!
Jak to oglądałam to myślałam ,,Boże jak można go nie kochać?''
A mój komentarz XD ,,O my god! Hi's so fucking sweet!''
  • awatar Gość: Elmo i Bruno, mmmm.<3 Wbij do mnie :P
  • awatar rtff guytgb: ♥♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mam do was pytanie.Mam dalej pisać? Poprzedni odcinek był tak na próbę. Więc jak wam się podoba to napiszcie.
A teraz smutna informacja.A więc Trasa Bru związana z albumem Doo Wops & Holigans dobiegła końca. Bruno wracaj do nas jak najszybciej z nową dawką Niezwykłej muzyki!

 

 
Wybiegłam z domu z telefonem przy uchu.Stukając obcasami truchtałam po chodniku.
-Bruno!Gdzie jesteś?!-Wrzasnęłam do słuchawki.
-Spójrz w lewo!-Powiedział .
W tym samym momencie ujrzałam jego czarny samochód wyłaniający zza zakrętu.Bruno nie zdążył nawet zatrzymać samochodu,a ja już byłam w samochodzie.Pocałowałam Bru w policzek na powitanie.
-Jedź! Jedź bo się spóźnimy!-Krzyknęłam i wyrwałam mu z ręki papierosa. Zaciągnęłam się i wyrzuciłam niedopałek przez okno.
-Ej no! Nie skończyłem!-Zachichotał
-Później skończysz-Zaśmiałam się.
-Zaraz będziemy na miejscu!
Jednocześnie wyskoczyliśmy z samochodu.
-Biegnij!Dogonię cię-Krzyknęłam.
Bruno wyprzedził mnie i wpadł do studia.Po chwili i ja wpadłam do budynku.Oboje weszliśmy do studia ,w którym Bru był umówiony.
-Dzień dobry-Powiedział zdyszany chłopaka,a ja powtórzyłam po nim jak papuga.
-Dzień dobry-Odpowiedział mężczyzna.
-Pan Hernandez i Pani Brandon ?
-Tak -Uciął krótko Bru.
-A więc wydamy Pana singiel-powiedział- może się Pan go spodziewać niedługo.
Omówili jeszcze parę szczegółów i wyszliśmy z pokoju.
-Bruno będziesz gwiazdą!
-No wiem nie muszę wracać na Hawaje!
Wpadliśmy sobie w ramiona.Bruno podniósł mnie i obrócił się parę razy wokół własnej osi.
-Jedziemy do Phila!
Pobiegliśmy do auta.Wskoczyłam na przednie siedzenie.
-Zapnij pasy!-Bruno powiedział to śmiertelnie poważnie
-Nie!
-Proszę! Jak ci się coś stanie to chyba wskoczę pod pociąg!-Zrobił minę zbitego psa-Proszę...
-Okej..
Wysiedliśmy przed domem Phila Bruno raz a porządnie walną w drzwi i od razu je otworzył .
-Siema Stary nie uwierzysz!





Sorry,że tak krótko ,ale miałam mało czasu xD
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: Bardzo fajnie się zaczęło, ale jak dla mnie - za duży chaos xD powinnaś dodać więcej opisów i szczegółów, aby czytelnik mógł lepiej wyobrazić i wczuć się w sytuację :)
  • awatar Bruno <33: Według mnie fajnie się zapowiada :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zaczęłam się poważnie zastanawiać czy tez nie zacząć pisać opowiadania o Bruno,ale bardzo dużo osób już pisze itp No nie wiem.A teraz parę moich ulubionych fot Dragona
 

 
Dzisiaj trochę o moich ulubionych opowiadania o naszym Sex Dragonie ;P
-Another Bruno Mars's story- Czytam jej opowiadanie od początku i jest boskie cały czas coś się dzieje. Czekam na kolejny odcinek!
-Bruno<33- Zaczęłam czytać niedawno i powiem ,że bardzo fajne tylko krótkie,ale trudno się mówi ,,i płynie się dalej i płynie się dalej*
-Xmaddie- Czytałam ,ale niestety z powodu baraku czasu była zmuszona zawiesić bloga
-LMP -Czytam od dłuższego czasu i jest świetne bardzo zabawne. Gratuluję 10 000 odwiedzin!
No to chyba wszystkie czytam jeszcze inne opowiadania ,ale to sporadycznie


*Cytat z ,,Gdzie jest Nemo?''



















  • awatar LMP: o jak miło, dziękuję za wyróżnienie :)
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: Dziękować :D cała przyjemność po mojej stronie. A co do kolejnego odcinka.. nie wiem kiedy będzie, bo mam mętlik w głowie niczym główna bohaterka :D
  • awatar brunyx: Nie ważne ,że krótkie ważne ,że jest fajne ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jak zawsze boski Tak w ogóle to ślicznie mu w tym granatowym sweterku !